
Artjoms Rudnevs - następca Lewego w Lechu i jeden z najlepszych napastników w historii Lecha Poznań, fot: Marek Zakrzewski
Artjoms Rudnevs zapisał się złotymi zgłoskami w historii Lecha Poznań. To właśnie on przyszedł jako następca Roberta Lewandowskiego, zdobył słynne 3 bramki przeciwko Juventusowi na Stadio Olimpico w Turynie i został królem strzelców Ekstraklasy. Niestety nie było mu dane święcić tryumfów na polskich boiskach, a jego karierę zakończyła poważna choroba żony. I to w wieku 29 lat.
Gra w Łotwie i dla reprezentacji
Urodzony na Łotwie napastnik pierwsze kroki stawiał w FC Daugava w mieście, w którym się urodził i wychowywał. Stamtąd przeniósł się do Daugavy Daugavpils. Klub chętnie stawiał na niego i w 64 meczach zdobył 18 bramek. Debiutował w kwietniu 2006r., a pierwszą bramkę zdobył 2 miesiące później. Do końca sezonu (grano systemem wiosna-jesień) zdobył 4 bramki. W sezonie 2007r. nie strzelił nic, aż do 16 kolejki. W 2008r. Rudnevs zdobył swoje pierwsze trofeum Puchar Łotwy.
W międzyczasie otrzymał powołania do młodzieżowej reprezentacji Łotwy. W debiutanckim meczu kadry U-19 zdobył gola z Estonią, a zagrał jeszcze w trzech meczach z Portugalią, Norwegią i San Marino. Później został przeniesiony do kadry U-21, gdzie również w debiucie zdobył bramkę (mecz ze Szwecją). Dla tej grupy wiekowej zagrał łącznie 11 razy zdobywając 4 gole oraz 1 asystę. Kariera nabierała rozpędu i w 2008r. jako 20-latek zadebiutował w dorosłej reprezentacji Łotwy w meczu z Estonią. Na tym polu nie poszło mu tak dobrze bo w 38 meczach strzeli zaledwie 2 gole z Maltą i Litwą. Ostatni mecz dla Łotwy rozegrał w 2016r. z Portugalią.
Transfer na Węgry
W 2009r. postanowił spróbować swoich sił zagranicą. Rudnevs podpisał kontrakt z Zalaegerszegi TE FC. W chwili podpisywania kontraktu był dalej zawodnikiem Daugavy Daugavpils i ta nie chciała go puścić. Sprawą zajęła się FIFA, która orzekła werdykt na korzyść węgierskiego klubu i zawodnika. Napastnik opuścił aż 11 meczy. Do końca sezonu zagrał 4 razy zdobywając 2 bramki.
W sezonie 2009/2010 zostanie wicekrólem madziarskiej ligi z 16 bramkami, a także dojdzie do finału Pucharu Węgier. Napastnikiem, który go wyprzedził w lidze był znany z występów w Legii Warszawa - Nemanja Nikolić. Nazwiskiem Łotysza zainteresowały się takie kluby jak Borussia Dortmund, 1. FC Köln oraz Blackpool. On jednak wybrał Poznań.
Łzy następcy Lewego
W stolicy Wielkopolski szukano następcy Lewandowskiego, który zasilił Borussię Dortmund. Ściągnięto 3 zawodników - Joela Tshibambę z Arki Gdynia, Artura Wichniarka i Artjomsa Rudnevsa. Jednak dwaj pierwsi zostali szybko ogłoszeni, a z Łotyszem były problemy. Na początku do Poznania miał trafić Dragan Mrdja z Vojvodiny Nowy Sad, jednak wypadł źle w oczach skautów Lecha. Władze Kolejorza wyruszyły na Węgry, gdzie podpisano umowę z Rudnevsem. Jednak tu do akcji wkroczył Daugava Daugavpils, która twierdziła, że ona tylko wypożyczyła Rudnevsa do Zalaegerszegu. Trzeba było złożyć skargę do FIFY o ustaleniu statusu piłkarza. A prawa do piłkarza rościło trzech menadżerów - węgierski, łotewski i jeszcze jeden, który za dużo nie mówił.
Koniec końców piłkarz trafił do Poznania po perturbacjach. Nie mogąc lecieć samolotem przez obawy agenta piłkarza, Artjoms jechał z nim z Węgier do Poznania. Strony nie mogły się ze sobą dogadać. W trakcie rozmów Rudnevs popłakał się mówiąc, że jest tym wszystkim zmęczony i on chce podpisać kontrakt z wielkopolskim klubem. Koniec końców został ogłoszony zawodnikiem Kolejorza.
W Lechu zadebiutował w meczu z Widzewem Łódź, gdzie zdobył 1 z 45 bramek. Jednak nikt jeszcze nie przeczuwał jaką przygodę będzie miał Łotysz.

Lech Poznań przed meczem z Juventusem w Turynie, a w składzie Rudnevs razem z np Krivetsem, Stiliciem czy Arboledą. foto: CYFRASPORT
Po nieudanych eliminacjach do Ligi Mistrzów Lech Poznań trafił do Ligi Europy, w której mierzył się z Juventusem Turyn, Manchesterem City i Red Bull Salzburg. Przygoda sezonu 2010/2011 jest chyba najlepszą jaką miała Poznańska Lokomotywa. Słynne bramki Możdżenia, Injaca i Arboledy z Manchesterem City w Poznaniu (3:1) czy dwa remisy z zespołem z Włochy, które oba przeszły do historii. Pierwszy ze względu na wyczyn Rudnevsa i drugi z uwagi na warunki atmosferyczne.
Pierwszy mecz Ligi Europy rozegrano w Turynie. Juventus miał w składzie takich zawodników jak Chiellini, Del Piero, Iaquinta, Marchisio czy Felipe Melo. Większość osób obstawiłoby, że Juventus z łatwością wygra to spotkanie. I tu do akcji wkracza łotewski napastnik. W 14 minucie pokonał bramkarza z rzutu karnego, lekko ponad kwadrans później strzelił na pustą bramkę. Jednak gol z 92 minuty należy do najpiękniejszych. Cudowne uderzenie z dystansu i odbicie od poprzeczki, które daje 1 pkt Lechowi.
W całej Lidze Europy Rudnevs zdobył 5 bramek, z czego 4 wbił Juventusowi. A w całym sezonie zdobędzie 20 bramek. W ostatnim sezonie dla Lecha - 2011/2012 strzelił 22 bramki w Ekstraklasie i został królem strzelców. Niestety w barwach Kolejorza nie zdobył żadnego trofeum. Za 3,5 mln euro odszedł do HSV Hamburg
.
Koniec kariery i powrót do piłki
Po odejściu z Polski Rudnevs grał w HSV Hamburg, Hannover 96 i FC Koln. Nie robił już takich liczb jak w Lechu czy na Węgrzech. W Bundeslidze zdobył 22 bramki w 108 meczach plus parę bramek w Pucharze Niemiec.
W 2017r. w wieku 29 lat zakończył karierę by zająć się swoją żoną, która nie wytrzymała psychicznie po poronieniu. Piłkarz trafił nawet do szpitala po tym jak jego partnerka go zaatakowała. Rudnevs na długi czas zniknął z życia publicznego. Jego ostatni wpis na instagramie datowany jest na 2018r. Jednak w listopadzie tego roku media obiegła informacja, że były Lechita będzie trenerem w szkółce piłkarskiej w Daugavie (Dynenburgu), czyli w mieście, w którym stawiał swoje pierwsze pikarskie kroki.
Artjoms Rudnevs jest przykładem, gdy trzeba wybrać między rodziną, a swoją profesją. I wybrał chyba najlepiej jak mógł.
Autor:Jan Wlekliński

