Sezon 2015/16 fanom piłki nożnej kojarzy się z Mistrzostwami Europy rozgrywanymi we Francji i niespodziewanymi rozstrzygnięciami wielu rozgrywek. Polska reprezentacja docierająca do ćwierćfinału z Portugalią (w niefortunnych okolicznościach odpadając na tym etapie), awans reprezentacji Walii znajdująca się w półfinale tych samych rozgrywek, 2. miejsce Piasta Gliwice w naszej rodzimej Ekstraklasie i właśnie omawiany przypadek.Gdy przed startem sezonu 2015/16 większość kibiców analizowała tabelę Premier League, Leicester City pojawiało się w ich przewidywaniach wyłącznie w kontekście walki o utrzymanie. Klub, który rok wcześniej cudem uniknął spadku, nie był brany pod uwagę w żadnej dyskusji o czołówce. Najlepszym potwierdzeniem tego faktu, jest obliczone prawdopodobieństwo przez bukmacherów na te wydarzenie, które wynosiło 5000:1. A jednak to właśnie „Lisy” napisały jedną z najpiękniejszych historii w dziejach futbolu.
Ranieri – trener, który zmienił wszystko
W momencie, gdy Claudio Ranieri został ogłoszony nowym menedżerem Leicester, wielu ekspertów reagowało sceptycznie. Włoch już wtedy był określany menadżerskim “dinozaurem”, a jego ostatnia praca jako selekcjoner reprezentacji Grecji zakończyła się sportową klęską. Ówczesny 63-letni szkoleniowiec zakończył pracę po niecałych 4 miesiącach, rozgrywając 4 spotkania z bilansem 1 remisu i 3 porażek. Tymczasem to on tchnął w drużynę energię i spokój. Nie próbował rewolucji – wręcz przeciwnie. Bazował na tym, co w Leicester już działało: szybkości, dyscyplinie i kontrataku. Zawodnicy dostali jasny plan i to, co w futbolu rzadkie: pełne zaufanie

zdjęcie:Beinsport.com
Niezapomniane trio
Największym symbolem tego sezonu był Jamie Vardy – napastnik, który swoją drogę do Premier League zaczął w amatorskich ligach. Dla 29-letniego napastnika to był drugi sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Kampania 2014/15, kiedy Leicester City “rzutem na taśmę” utrzymał się w lidze mógł zaliczyć do udanych. W 34 spotkaniach zanotował 5 goli i 8 asyst, ale to w kolejnych rozgrywkach zapisał się na kartach historii.
Pobity rekord Ruuda Van Nistelrooya, czyli seria jedenastu meczów ze strzelonym golem, 2. najlepszy strzelec ligi angielskiej, najlepszy piłkarz sezonu Premier League, piłkarz roku w Anglii wg. dziennikarzy brytyjskich i wybór do najlepszej jedenastki roku w Anglii. To są najważniejsze nagrody, które napastnik “Lisów” zdobył tego roku. Rozegrał 36 spotkań, a w nich zanotował 24 gole i 7 asyst.
Równie ważny był Riyad Mahrez, skrzydłowy o magicznym dotyku, który potrafił jednym zagraniem zmienić bieg meczu. 25-letni algierski skrzydłowy, podobnie jak Jamie Vardy rozgrywał wtedy swój drugi sezon w Leicester City, jednak nie był on udany. W 30 meczach strzelił cztery gole i zanotował trzy asysty. Kampania 2015/16 pod kątem statystyk była dla niego najlepszą w całej karierze. W trakcie tego sezonu rozegrał już 37 spotkań, w których zaliczył 17 bramek i 10 “ostatnich podań”. Mahrez za ten sezon został wyróżniony dwoma nagrodami: Piłkarz Roku Związku Zawodowych Piłkarzy i Afrykański Piłkarz Roku BBC.
A za ich plecami pracował N’Golo Kanté, zawodnik, który – jak żartowano – „pokrywał 70% powierzchni Ziemi”. Jego obecność sprawiała, że Leicester było nieprawdopodobnie trudne do przełamania. Dla 25-latka to był pierwszy sezon w Leicester City. Przed sezonem przyszedł do “Lisów” za 9 milionów euro z SM Caen, grającym ówcześnie w Ligue 1. Mimo tego, że o poprzednio wymienionej dwójce było najgłośniej w mediach w trakcie trwania tamtego sezonu, to właśnie Francuz był prawdopodobnie najważniejszym elementem całej układanki. To on stanowił łącznik pomiędzy ofensywą, a defensywą. Po mistrzowskim sezonie środkowy pomocnik odszedł do Chelsea FC, za kwotę ok. 36 milionów euro. Francuz został wyróżniony trzema nagrodami: Najlepszy piłkarz Premier League wg. piłkarzy, najlepszy pomocnik League i został wybrany do najlepszej jedenastki ligi angielskiej.

N’Golo Kanté, Jamie Vardy i Riyad Mahrez Fot.: Nigeria Eye
Zespół gotowy na każdą bitwę
To, co wyróżniało Leicester, to idealne zgranie. Nie mieli największych nazwisk, ale mieli wspólny cel. Wes Morgan i Robert Huth tworzyli mur w defensywie, a Kasper Schmeichel dbał o spokój w bramce, a boczni obrońcy Christian Fuchs i Danny Simpson harmonijnie łączyli zadania defensywne z ofensywnymi. Drużyna była jak dobrze funkcjonująca maszyna. Warto również wspomnieć o tym, że w kadrze “Lisów” na środku obrony występował również Polak, Marcin Wasilewski, jednak w tym sezonie ówczesny 36-latek miał marginalny wpływ na wyniki, ponieważ rozegrał tylko cztery mecze w Premier League, jednak koledzy z szatni dobrze go wspominają.
Kryzysy gigantów – szansa dla outsidera
Jednym z kluczowych czynników sukcesu była słabość faworytów. Chelsea przechodziła wewnętrzny konflikt, Arsenal nie potrafił utrzymać stabilności, chociaż to była najlepsza okazja do zdobycia przez nich pierwszego od dawna tytułu mistrzowskiego, a Manchester City czekał na Guardiolę. Tottenham dzielnie walczył, ale nie wytrzymał presji. Leicester wykorzystało każdy potknięcie rywali, budując przewagę niskimi, ale jednak zwycięstwami, bardzo często rozstrzygając spotkania wynikami 1:0, lub 2:1.
Co się dzieje z klubem?
Leicester City w następnych sezonach dalej nie było stawiane w gronie faworytów do zdobycia tytułu mistrzowskiego, jednak zdarli z siebie łatkę “outsidera”. Do kampanii 2022/23 “Lisy” utrzymywały się na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Anglii. 3 razy wystąpili w europejskich pucharach, tj. Liga Mistrzów, Liga Europy i Liga Konferencji Europy. W Lidze Mistrzów wystąpili jako mistrz ligi angielskiej w sezonie 2016/17, gdzie zaszli bardzo daleko, do ćwierćfinału odpadając na tym etapie z Atlético Madrid po bardzo wyrównanym dwumecz zakończonym wynikiem 1:2.
Autor: Michał Góźdź

