Opublikowane na Radio Egida (http://egida.us.edu.pl/)

You are cancelled! I co teraz?

Tekst: Julia Gembczyk

Bycie "cancelled" w social mediach oznacza bycie wykluczonym ze społeczności, która uważa, że ​​jesteś niewrażliwy. W czasie trądu trędowaci byli wypędzani w odosobnione miejsca z innymi trędowatymi, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się zaraźliwej i śmiertelnej choroby. Podobnie ci, którzy dziś są "cancelled". Są społecznie wyrzuceni do własnej napiętnowanej bańki winy i wstydu. Nie oszukujmy się - z reguły ma to miejsce na Twitterze. 
"Cancel culture" rujnuje kariery. Dla tych, którzy już zostali "anulowani", jest to coś, z czego bardzo trudno się wykaraskać. Pojawiają się jednak pytania - czy sami się o to nie prosili? Czyżby nie było to z jakiegoś powodu?
Zawsze jest problem gdy stawia się zwykłego człowieka, nawet idola, na piedestale. Gdy już jesteś na szczycie, jeśli wydarzy się coś, czego społeczeństwo nie będzie popierać,  upadek będzie bolesny.

„Król YouTube'a”, znany również jako Shane Dawson, został "cancelled", gdy na światło dzienne ponownie wypłynęły nagrania przedstawiające go opowiadającego rasistowskie, pedofilskie i bestialskie dowcipy, a także gdy ludzie wrócili do jego filmów, zanim zlekceważył innych twórców internetowych, takich jak James Charles, dla pieniędzy. Jego jednak porządne odwrócenie się fanów nigdy nie nastało, ponieważ ci zawsze wracali do jego serii.

Wielokrotnie nagradzana autorka serii o Harrym Potterze, J.K. Rowling, została anulowana z powodu tweetowania, w którym wspierała Mayę Forstater, znaną z wypowiadania transfobicznych komentarzy i szerzenia szkodliwej retoryki na temat osób transpłciowych.

Komik i prowadząca program telewizyjny, Ellen DeGeneres, została z kolei "cancelled" z powodu bycia najzwyczajniej podłą - zarzuty sięgają od nieudanych spotkań z fanami, zwalniania kogoś za patrzenie jej w oczy, aż po producentów wykonawczych jej programu, którzy byli rasistami i popełnili wykroczenia seksualne.

Chociaż taka lista nie ma końca, to tylko trzy z największych anulowanych nazwisk we współczesnych mediach, a ich skandale miały miejsce zaledwie w zeszłym roku. Powaga powodów, dla którego ludzie są anulowani, różni się w zależności od ich publiczności. Rok 2020 rzucił światło na wiele ciemnych, przeoczonych obszarów i pomógł światu zobaczyć, gdzie leżą nasze najgłębsze błędy.

Kiedy ludzie mówią, że anulują sławną osobę, w zasadzie to właśnie próbują zrobić. Chcą odebrać im władzę lub kapitał kulturowy. Chcą umniejszyć ich znaczenie, czy to przez osobisty bojkot, czy publiczne zawstydzanie. Problem w tym, że choć idea jest dobra, to "cancel culture" w większości przypadków nie jest trwała. Jedynie informuje osoby publiczne, że fani będą pociągać ich do odpowiedzialności.

Zachowanie ma konsekwencje. Na przykład zachowanie rasistowskie może w przewidywalny sposób kosztować kogoś jego pracę lub pozycję społeczną, a przynajmniej powinno. To nie jest nowość. W walce z takim przykładowym, szkodliwym, zachowaniem "cancel culture" wydaje się być przestrzenią do otwartego dialogu. W rzeczywistości jednak naturalnie mamy tendencję do krytykowania krytyki i odwetu za nią, zamiast proponowania rozwiązań lub angażowania się w konstruktywne pomysły. Wściekłość nieuchronnie zwycięża, a uprzejmość upada - w szczególności w social mediach, które są nastawione na szybki (a co za tym idzie - emocjonalny) przekaz. Tak z tych, którzy w opisie "o sobie" wpisują za głosem Harry'ego Stylesa "treat people with kindness", przeradzamy się w krzykaczy. Efekt - agresywne wytykanie palcami spotyka się raczej z pożałowaniem niż uznaniem.

Twitter zmienia życie online w przygnębiające pole minowe i jeżeli miałabym wymienić choć jeden powód, by ten proces zatrzymać, to jest nim to, że nie warto dawać konserwatystom powodów do używania określenia "Julka z Twittera".
Adres źródła: http://egida.us.edu.pl/felieton/you-are-cancelled-i-co-teraz/r4f