Opublikowane na Radio Egida (http://egida.us.edu.pl/)

Czarny humor, łatwe Ukrainki, grubasy w autobusach i wpływ memów na kształtowanie rzeczywistości

Większość moich znajomych to fani tzw. czarnego humoru. Tzw., bo mam coraz większe wątpliwości co do tego, co dzisiaj obejmuje to pojęcie i jak bardzo odbiega od swojej definicji. Internetowym memom o kontrowersyjnych treściach, które dawno już nam spowszedniały, daleko do błyskotliwych, dekadenckich spostrzeżeń Edgara Allana Poego, puent Kurta Vonneguta czy, na polskim gruncie, groteskowych opowiadań Gombrowicza. Mimo to jednak chowają swoje prostactwo pod płaszczykiem inteligencji. Jeśli nie bawi Cię czarny humor, Laura, to może jesteś po prostu głupia?
O krytycznym myśleniu, empatii i czarnym humorze pisze dla was Laura Janoszek.
Ostatnio jak mantra wraca do mnie przetrawiona przez literaturę refleksja o przemijaniu i zmienności. Pojawia się niespodziewanie, kiedy jadę tramwajem, kiedy jem pierogi z paczki, kiedy czwartą godzinę przeglądam media społecznościowe i nawet wtedy, kiedy głośno tuptam w niewygodnych bucikach na koturnie, bo bardzo chcę mieć więcej niż metr pięćdziesiąt wzrostu i kiedy skaczę między kałużami, co by sobie tych bucików nie zmoczyć. W moim życiu przeminęło wiele rzeczy, chociażby przejawiana we wczesnych latach szkoły podstawowej awersja do pomidorów. A może została po prostu przekształcona, ewoluowała? Dzisiaj, co mówię nie bez lęku o swój poziom bycia super, nie przepadam za keczupem. Zmieniło się we mnie coś jeszcze – podejście do czarnego humoru. Trudno mówić o tym publicznie w trosce o status społeczne, ale pociesza mnie myśl, że i tak nie byłam specjalnie lubiana, a pan z muzyki powiedział, że nigdy nie znajdę męża, bo mam podły charakter. Łatwo więc zauważyć, że stawka nie jest szczególnie wysoka.
Większość moich znajomych to fani tzw. czarnego humoru. Tzw., bo mam coraz większe wątpliwości co do tego, co dzisiaj obejmuje to pojęcie i jak bardzo odbiega od swojej definicji. Internetowym memom o kontrowersyjnych treściach, które dawno już nam spowszedniały, daleko do błyskotliwych, dekadenckich spostrzeżeń Edgara Allana Poego, puent Kurta Vonneguta czy, na polskim gruncie, groteskowych opowiadań Gombrowicza. Mimo to jednak chowają swoje prostactwo pod płaszczykiem inteligencji. Jeśli nie bawi Cię czarny humor, Laura, to może jesteś po prostu głupia? Pewnie też, w tej sytuacji jednak pociesza mnie zawsze wspomniany już Gombrowicz, który pisze:

I tak jednym byłem mądry, drugim głupi, jednym znaczny, drugim ledwie dostrzegalny, jednym pospolity, drugim arystokratyczny. Rozpięty pomiędzy wyższością i niższością, spoufalony zarówno z tym i z tamtym, poważany i lekceważony, pyszny i wzgardzony, zdolny i niezdolny, jak popadnie, jak się ułoży sytuacja!

A z Gombrowiczem nie należy dyskutować. Głównie dlatego, że nie żyje, więc nie mógłby się bronić.

Kiedyś lubiłam czarny humor, z zapaleniem oglądałam Chamsko.pl. Śmiałam się z grubasek w leginsach, z tapeciar, żartów o gwałtach na zwierzątkach z podrodziny koziorożców dokonywanych przez Arabów czy z niepełnosprawności. Niby mogłabym się usprawiedliwić pisząc, że memy tego typu tworzyły specyficzną gimnazjalną wspólnotę kulturową, a przecież musiałam odbić sobie to, że nie mogłam rozmawiać z kolegami o programach z Disney Channel, bo nie miałam w domu kablówki, ale naprawdę śmieszyły mnie takie rzeczy. Dzisiaj wiem, że ich nie rozumiałam, choć z łatwością odkrywałam wysławione drugie dno, często polegające na prostej zabawie językowej w oparciu o brak kończyn jakiegoś dziecka, czyli część scicte inteligencką. Zapisywały się jednak w moim myśleniu i sposobie postrzegania rzeczywistości.

Memom w stylu „czarny humor” rzadko się coś zarzuca, bo raz, prawie wszyscy je lubią, a wyjść przed szereg niefajnie, dwa zaś, że wydają się dość nieszkodliwe. Łatwe do zignorowania. Można przewinąć, przemilczeć, głucho się zaśmiać. Tak czy inaczej, kolorowe obrazki z podpisami stały się jednak źródłem informacji o rzeczywistości i mają realny wpływ na sposób jej odbierania. To z między innymi z memów wiemy że Jan Paweł III…, a Sasin… Przykłady można mnożyć, to są treści, abstrahując już od ich prawdziwości, które się zapisują i mają znaczenie. Nie można zaprzeczyć, że „memiczność” Andrzeja Dudy znacząco wpłynęła na poprawę jego wizerunku. Memy odwołują się do wspólnych doświadczeń społecznych w skali mikro i w skali makro. Dzięki tej funkcji, trudnej do oceny w binarnych kategoriach dobra i zła, utrwalają i uprawomocniają stereotypy, zakłamanie czy nawet przemoc, chociażby za sprawą powtarzalności przekazu.

Uniwersytet dał mi umiejętność, której bardzo nie lubię, bo na ogół utrudnia życie – myślenie krytyczne i empatyczne. Nie można wyłączyć. Kiedy więc rozbawiona koleżanka wysłała mi mema o skąpo ubranych Ukrainkach stojących przy polskiej autostradzie, to gwałtownie uświadomiłam sobie, że takie rzeczy nie tylko ani trochę mnie nie śmieszą, ale i naprawdę oburzają. Bo pomyślałam o faktycznych problemach imigrantów i imigrantek, które stoją za pracą seksualną. Bo pomyślałam o koleżankach-Ukrainkach, które doświadczyły, nazywajmy rzeczy po imieniu, molestowania seksualnego ze względu na powszechny stereotyp uznający je za „łatwe”. Pomyślałam, że to w krajach Europy Zachodniej spotyka także Polki. I o tym, że to po prostu strasznie krzywdzące, legitymizujące kulturę gwałtu. Nieśmieszne. Ale kiedyś pewnie podeszłabym do tego z rozbawieniem, przyznaję się ze wstydem i zażenowaniem. Miałam małe pojęcie o świecie. Nie wychodziło poza moje własne doświadczenie. Na szczęście jestem szczupłą feministką.

Do zauważenia problemów związanych z reprezentowanym przez memy czarnym humorem potrzeba dużo pokory. Trzeba zauważyć, że czasem za czymś, co nas bawi, pośrednio chowa się cierpienie kogoś innego i wziąć za to odpowiedzialność. Często wolimy ją jednak przerzucać. Mówimy, że komuś brakuje dystansu, skoro się nie śmieje i czepia. Że moja kuzynka to Białorusinka, no i mamy też stryja-geja, więc nie jesteśmy homofobiczni, a on się w dodatku tych żartów śmieje, co jest argumentem nie do zbicia, bo anegdotycznym. Jasne, też znam osoby otyłe, które bawią żarty o osobach otyłych, oparte głównie na schemacie gruby=leniwy i gruby=obżera się, ale nie znaczy to, że nie doświadczają dyskryminacji społecznej i systemowej. I że te żarty nie bolą, że nie bolą spojrzenia i szepty, kiedy siadają w autobusie, gdzie nie ma żadnego miejsca przystosowanego do ich potrzeb. Czy myślicie o tym wszystkim, kiedy opowiadacie kolejny żart lub udostępniacie obrazek? Prawdopodobnie nie, nieprzyjemnie myśli się o czyimś cierpieniu. Nie ma w tym nic dziwnego, to naturalny mechanizm psychologiczny, to obrona. Nie chcemy być źli i sprawiający komuś ból, nie chcemy okazać się ignorantami o płytkim myśleniu. To tylko żart, chcieliśmy się tylko pośmiać. Wyluzuj, trochę dystansu.

Kiedy ktoś mówi o dystansie, to czuję się albo prawdziwie bezradna, albo zła. Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo chcemy uczyć ludzi dystansu do żartów przemocowych, rasistowskich, ksenofobicznych, seksistowskich, homofobicznych, fatfobicznych itp… Miej dystans to znaczy zaakceptuj to, zostaw jak jest, daj spokój. Zachowaj się jak ja chcę, żebym poczuł się ze swoim żartem dobrze. To z Tobą jest coś nie tak, nie ze mną.
Dlaczego uczymy, że trzeba mieć dystans i twardą dupę, ale nie tego, żeby nie być chamem i nie krzywdzić innych? Żeby nie udostępniać treści, które to robią? Żeby nie akceptować przemocy, ale reagować na przemoc i jej różne rodzaje (chociażby przemoc symboliczną, tak rzadko uczymy czym jest!) zdecydowanym sprzeciwem.

Nie postuluję o zakazanie czarnego humoru, o jego całkowite zniknięcie z przestrzeni publicznej. Nie mam takiej władzy i chyba nie jestem aż tak zuchwała, by rzucać się na pożarcie przeciwnikom ogólnie pojętej poprawności politycznej i orędownikom źle rozumianej wolności słowa (na szczęście to zazwyczaj jedni i Ci sami, co zwiększa moje szanse na przeżycie, gdybym zmieniła zdanie). Nie uważam też, co warto podkreślić, tego typu żartu za zło największe, zwracam jednak uwagę na to, że zaciera się granica między zabawnym a niesmacznym, podłym i podłym-obrzydliwym. Życzyłabym sobie jednak, żeby czarny humor prawdziwie związał się z inteligencją, to znaczy, podaję za słownikiem PWN, zdolnością rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w sytuacjach nowych, a nie był bastionem reprodukcji uprzedzeń i wyrastających na ich glebie lęków, poddawanych zresztą nieustannej resuscytacji. Proszę, zadbajmy o przestrzeń bezpieczną dla wszystkich. Świat jest pełen śmiesznego kontentu, który nikogo nie krzywdzi.

Laura Janoszek
Adres źródła: http://egida.us.edu.pl/felieton/czarny-humor-latwe-ukrainki-grubasy-w-autobusach-i-wplyw-memow-na-ksztaltowanie-rzeczywistosci/ruj