Opublikowane na Radio Egida (http://egida.us.edu.pl/)

"When you play the game of thrones, you win or you die. There is no middle ground."

Gra o Tron”... Wydawać by się mogło że ten temat już dawno został opisany i nic więcej nie da się już o tym powiedzieć. A przynajmniej temat serialu bo co do książek to wiadomo że pan Martin niespecjalnie pali się do ich skończenia. Jednak niedawno atmosferę podgrzał krótki trailer prosto od HBO. Następnie udostępniono już normalną zapowiedź. I faktycznie już wiemy. Nadszedł ten smutny dla fanów serialu moment. Oficjalnie nadchodzi ósmy i zarazem ostatni sezon. Po ośmiu latach nadchodzi kres zmagań o Żelazny Tron. Piętnastego kwietnia czyli już dziś poznamy pierwszy epizod tej ostatniej już odsłony tego -myślę że można tak powiedzieć- kultowego już serialu. Jedno jest pewne- finał będzie najmocniejszą i chyba też najmroczniejszą odsłoną całego tego zamieszania.  

Ale od początku. Jeżeli ktoś nie oglądał lub nie czytał „Gry o Tron” nie będzie miał pojęcia o czym mówię. Nie będę tutaj opisywał całej fabuły jednak w dużym (naprawdę bardzo dużym) skrócie można uznać że w całej serii toczy się jedna wieka walka o władzę nad krainą Westeros. Po takim podsumowaniu można odnieść wrażenie że będzie to kolejna nudna książka fantasy o smokach i królach. Nie da się zaprzeczyć że owszem- zarówno królowie jak i smoki się pojawiają. Jednak nie są one główną atrakcją. Niesamowite intrygi, brutalność, wielka polityka. To wszystko wypełnia ten serial od początku do końca. Spiski i zdrady są na porządku dziennym. Nie chcę robić spoilerów bo być może ktoś jeszcze nie oglądał i ten tekst go zachęci. Jednak nie polecam przywiązywać się do jakiejkolwiek postaci. Kto oglądał ten wie, kto nie ma jeszcze szansę nadrobić zaległości. Do premiery ostatniego sezonu zostało już bardzo niewiele czasu jednak kto powiedział że obejrzenie sześćdziesięciu siedmiu odcinków w kilka godzin jest niemożliwe? ;)

A skąd taki tytuł tego artykułu? A no jest to cytat z pierwszego sezonu serialu, który moim zdaniem idealnie oddaje ducha całości., i tego co później dzieje się na naszych ekranach. Nie ma półśrodków. Nie ma litości, Władza to władza i tego nikt nie zmieni. Będąc szczerym większość osób, które próbowały coś zmienić w tym świecie pełnym zdrad i kłamstw pożegnało się już ze swoją rolą w serialu. Niektórzy niemal natychmiast. Ale jak mówiłem nie będę spojlerował bo być może ktoś jeszcze będzie chciał nadrobić braki.

Ale przechodząc jeszcze do głównej gwiazdy całego tego zamieszania- ósmy sezon jak wspomniałem będzie ostatnim. Czekaliśmy na to długie pięćset dziewięćdziesiąt pięć dni, Ostatni odcinek wchodzi na polski rynek dwudziestego maja bieżącego roku. Wtedy poznamy finał, którego do końca nie zna nawet sama obsada serialu. Kręcono bowiem trzy różne zakończenia, aby nawet oni nie byli pewni jak zakończy się to ogromne dzieło. Bo tak trzeba to nazwać. Jeśli nie od strony fabularnej to chociażby technicznej. Zaawansowane efekty specjalne, niezliczone sceny walk często kręcone po kilka tygodni. Największa bitwa planowana jest na nadchodzący ósmy sezon. Według samych twórców, będzie to największa bitwa w historii kinematografii. Jej nagranie tylko w plenerze zajęło aż pięćdziesiąt pięć nocy nie licząc elementów dogrywanych już w studio.

Tak więc czy warto było czekać ? Moim zdaniem tak jednak po finale zostanie już tylko smutek i pustka w sercach fanów. Jednak jeśli ktoś nie lubił tego serialu to ucieszy się że wreszcie wszyscy przestaną o nim gadać. Ja osobiście zaliczam się do tej pierwszej grupy.

Wybór stron pozostawiam Wam, jednak pamiętajcie – „you win or you die. There is no middle ground."

Marcin Kaźnica

Adres źródła: http://egida.us.edu.pl/kultura/when-you-play-the-game-of-thrones-you-win-or-you-die-there-is-no-middle-ground/rxn